Lehman Sisters vs Lehman Brothers

Bankowość a kobiecość? Coś wspólnego? Skądże znowu! Można się żachnąć. Czy zamiast Lehman Brothers można sobie wyobrazić Lehman Sisters? Panuje przekonanie, iż gdyby bankiem Lehman Brothers kierowały kobiety (albo miały w tym znaczący udział), nie doszłoby do upadku jednej z największych instytucji bankowych na jesieni 2008 roku.

Czy to zdarzenie było przyczyną podjęcia tematu parytetu kobiet vs mężczyzn przez Komitet Europejski, który wystosował dyrektywę do państw członkowskich, sugerującą, by w organach zarządczych największych firm publicznych notowanych na giełdach europejskich wzrosła ilość kobiet? Tego nie wiemy.



Fakty są jednak gołe. W 150 największych światowych bankach szefami jest 144 mężczyzn i 6 kobiet, a tylko 16% kobiet obecnych jest w organach zarządczych tych instytucji. Te 16% (w 2013 roku) to o 3% więcej, niż w 2003 r. Idąc tym tempem parytet kobiet/mężczyzn zostanie osiągnięty za…120 lat.

Wśród tuzów bankowości bank Barclays wyróżnia się ilością kobiet w swoim Komitecie Wykonawczym, bo liczy ich aż 3 spośród 11, podczas gdy Goldman Sachs ma 5/34, Morgan Stanley 2/16, a Deutsche Bank 2/21!

Lepszy stosunek ilości kobiet do mężczyzn na szczytach bankowości widoczny jest w zarządach banków. Pomiędzy rokiem 2003 a 2013 przyrost osiągnął 20%!
Barclays wiedzie prym - bardzo bliski jest osiągnięciu swojego wewnętrznego celu, którym jest 25%-owy poziom udziału kobiet w zarządzie!

A co u nas? Inaczej. Brak impulsu czy zrozumienia kwestii.
W składzie naszego czołowego indeksu giełdowego WIG20 notowanych jest 5 banków: ALLIOR, BZWBK, MBANK, PEKAO SA i PKO BP.
3 największe spośród nich: PKO BP, PEKAO SA oraz BZWBK nie mają we władzach (w zarządzie) ani jednej kobiety! W Alliorze jest 1/5 osób, a w MBanku 1/7.
Trochę lepiej wyglądają ich Rady Nadzorcze. Wyraźnie widać, że każdy z pięciu banków staje na głowie, by pułap 20% udziału kobiet był normą. W PEKAO SA i PKO BP jest ich 3/9, w BZWBK 2/10, w ALIORze - 2/7, a najskromniej w MBANKU, bo tylko 2/12.

Wiele osób jest zdania, iż kobiety inaczej postrzegają ryzyko. Bardzo prawdopodobne, że Lehman Sisters nie skończyłby tak okrutnie, jak Lehman Brothers. Kto wie, czy jednak biorąc znacznie mniejszą gotowość podejmowania ryzykownych decyzji przez kobiety, ‘siostrzana’ odnoga Lehmana osiągnęłaby kiedykolwiek pozycję swoich ‘braci’?

Wszyscy wiemy lub przeczuwamy na czym polegają różnice słynnego gender w aspekcie zarządzania. Można gdybać, co by było, gdyby kobiet było więcej na szczytach bankowości. Byłoby bezpieczniej? Uczciwiej? Transparentniej?

Niestety z obserwacji wynika, iż te kobiety, które pojawiają się raz na jakiś czas w organach zarządczych dużych firm (nie tylko giełdowych, i nie tylko w sektorze bankowym) bardzo często upodabniają swój styl zarządzania do stylu kolegów. Są podobnie władcze, zachłanne splendorów, zazdrosne o względy, i niechętnie dzielące się władzą. Może gdyby nie były właśnie takie, nie miałyby szans na awans?

To kwestia trudna do odgadnięcia. Bo czy kura była pierwsza, czy jajko?

Każda duża zmiana wymaga czasu.

Na pewno firmy miałyby się inaczej, gdyby niżej, pod zarządami, na stołkach dyrektorskich było więcej kobiet. Gdyby więcej było kobiet kierujących departamentami sprzedaży, ryzyka czy skarbu.
Póki co kobietom oddano pole w działce HR, bo tu jest ich najwięcej. O parytet w miarę łatwo w działach prawnych i administracyjnych. We wszystkich innych królują mężczyźni.

Nadzieją napawa wchodzące na rynek pracy pokolenie milllenialsów. To pokolenie nie będzie się wciąż zastanawiało nad różnicami płci, i co z nich wynika. Kobiety tego pokolenia sięgną po swoje bez zastanowienia, bez kompleksów, i bez zbędnych oporów. I jedyną ich ‘wadą’ będzie konieczność tymczasowego przerwania swojej kariery ‘z powodów rodzinnych’.

Dlatego nie należy się martwić wolnymi przyrostami w procentach kobiet w organach zarządczych (banków i innych). To przyjdzie! To jest już za rogiem! To nas nie minie!
Trwa ładowanie komentarzy...