O autorze
Małgorzata Komońska: executive coach, leadership & creativity coach, pasjonująca się zagadnieniami rozwoju umiejętności przywódczych i tworzeniem środowiska, sprzyjającego innowacyjności i kreatywności; z 18-letnim doświadczeniem korporacyjnym w sektorze finansowym; założycielka www.mktalentcoaching.com; uwielbiająca kontakt z młodzieżą, dla której jej najważniejsze przesłanie to: odkryj swój potencjał i talent - miej odwagę realizować swoją pasję!

Czy ci pomoże, że Mark Zuckerberg może? Czyli tegoż postanowienie na 2015

FB
Mark Zuckerberg – CEO Facebooka, od dobrych kilku lat rozwija się publicznie, na oczach świata. Ze studenta stał się managerem jednej z najpotężniejszych siłą rażenia firm na świecie. Mało tego, ten młody człowiek o posągowej urodzie imperatora rzymskiego, co roku robi zakład sam ze sobą o to, czy da radę przedsięwziętemu na kolejny rok kalendarzowy postanowieniu noworocznemu. I znowu – robi to publicznie.

A postanowienia jego wcale nie należą do małych, skromnych, łatwych, a niekiedy do przyjemnych. Wręcz przeciwnie.



5 lat temu postanowił, że nauczy się chińskiego. Jego żona jest co prawda Chinką, ale czy to aby naprawdę tyle zmienia? Odniósł sukces, dowiedziony na konferencji z chińskimi studentami, w czasie której odbyła się sesja Q&A.

Rok 2011 był rokiem przejścia na wegetarianizm, a kolejny rok to postanowienie, by każdego dnia porozmawiać z jedną nieznajomą osobą (spoza firmy). Potem było postanowienie, by każdego dnia wysłać jakieś osobie podziękowanie.
Cudnie.

Gabaryt postanowienia to jedno, a uczynienie go publicznym to drugie – gabarytowo równie ciężkie.

Ktoś powie – nic bardziej banalnego, niż noworoczne obiecanki-cacanki.
Koniec roku i początek kolejnego to data predysponowana doskonale do zabawy w dobrym gronie, ale i do robienia podsumowań oraz planów. Każdy sumuje, podsumowuje, zlicza, rozlicza. Bo choć dzień do dnia podobny, tydzień leci, jak z bicza trzasł, a po upływających miesiącach poznajemy zmianę pór roku, to rok winien odróżniać się jeden od drugiego. Gdy tak się nie dzieje i stwierdzamy, że w mijającym roku nie poczyniliśmy żadnych istotnych kroków naprzód, pojawia się mniejszy lub większy, ale niesmak.

Robienie podsumowań jest wskazane. W życiu osobistym na co dzień nie myślimy o nich zbyt wiele; wiadomo, że po 40. roku życia samo życie się u nas o nie dopomni. W życiu zawodowym o nie znacznie prościej, bo dla firm oczywiste jest zliczanie, podliczanie, przeliczanie, liczenie wskaźników, przychodów, zysków, nowo otwartych oddziałów, ilości nowych inicjatywy, itd., itp. a wszystko to w cyklu rocznym, podstawowym. Tak też rozliczają pracowników.

Mark Z. prawdopodobnie rozlicza swoich podwładnych właśnie za mijający rok, i konstruuje z nimi plany budżetowe na kolejny. I mimo, że pracy i wyzwań zawodowych mu nie brakuje, to dodatkowo bierze na barki wyzwania prywatne, które czyni publicznym, bo trudno inaczej nazwać podzielenie się swoim postanowieniem na 2015.
Jakie jest wyzwanie, które Mark Z. podjął z początkiem tego roku? Jest nim czytanie 1 książki na dwa tygodnie. W grę wchodzą książki, które dają szansę poznania nowych kultur, wierzeń, historii i technologii.

Co 2 tygodnie będzie wybrany przez siebie tytuł wrzucał na stworzony pod to prywatno-publiczne przedsięwzięcie profil na FB: YEARS OF BOOK. (Pomysł ‘polubiło’ już ponad 245,000 osób). To będzie miejsce, gdzie Mark Z. czeka na nasze opinie na temat wskazanego przez niego tytułu.

Pierwszą książką, którą czyta Mark (oraz wiele tysięcy ludzi z nim) jest „THE END OF POWER”. Jej autor: Moises Naim ma dotychczas tylko 4,280 ‘polubień’ na FB… Książka po upublicznieniu postanowienia noworocznego przez szefa Facebooka zniknęła czasowo z półek księgarń. Nawet uzyskanie wirtualnej wersji na Kindle’a było przez pewien czas niemożliwością, co trudno zrozumieć.
W ten sposób z prywatnego postanowienia noworocznego powstała inicjatywa społeczna.

No cóż, każdy chce być lepszy, mądrzejszy, sprawniejszy, zamożniejszy, odważniejszy, etc. Zuckerberg też ma jakąś potrzebę, którą chce zaspokoić swoim nowym celem. Na kalendarzowy rok składa się około 52 tygodni, więc zamierza przeczytać około 26 książek w 2015 r. Czy to dużo? Dla większości sporo, dla innych – umiarkowanie, a dla bardzo niewielu – skromnie. Biorąc pod uwagę dostępność książek, możliwości czytania przez słuchanie tekstu e-booka, jedna książka może być ‘przeczytana’ po średnio 4-6 godzinach dojazdu do pracy, stania w korkach, spacerowania, biegania, jazdy na rowerze, silenia się na siłowni, wyprowadzania psa, kota, wpatrywania się w akwarium, etc. Wiec teoretycznie jedna książka czy e-book są do ‘zaliczenia’ w ciągu kilku dni. Zależy to tylko – jak zawsze i dla każdego tak samo – od chęci, stopnia motywacji lub desperacji.

Inicjatywa Marka jest dobra. W końcu przy słabnącym poziomie czytelnictwa cel jest szczytny. Po raz kolejny śledzić jego inicjatywę będzie wiele osób. Po raz pierwszy jednak będzie ona mało prywatna. To Mark zdecyduje co 2 tygodnie, jaki tytuł stanie się kolejnym do ‘zaliczenia’, ale rozliczać się ze swego postanowienia będzie także około 250,000 osób na świecie, no, a śledzić to noworoczne przedsięwzięcie skrupulatnie przez cały rok będą tłumy.
Przyznam, że i ja raz na jakiś czas rzucę okiem na wybór książek oraz na postępy chłopaka o rysach rzymskiego imperatora.
Trwa ładowanie komentarzy...